Mimetyzm

pragnę podeprzeć raportem grupy ludzi ze stycznia z 1993 roku, w którym ogłoszono wyniki specjalnych badań prowadzonych przez trzy lata w szpitalach amerykańskich nad przyczynami zgonów pacjentów. Pozwolę sobie zacytować fragment tego raportu: "...300 tysięcy ludzi było rocznie mordowanych w szpitalach amerykańskich, z powodu źle wykonywanej pracy lekarzy...". Raport nie twierdzi, że zgony były

Mister Wallot utrzymywał bowiem, że cierpi na suchoty, bo go żona złości, a pani Wallot była zdania, że suchoty mąż ma od nadmiernej ilości whisky. Nie wiadomo, gdzie leżała prawda. Aby podreperować zdrowie pana Wallot przenieśli się na Maderę, było już jednak za późno, chory zmarł. Pani Wallot została samiuteńka i zakupiła w Funchal, stolicy Madery gospodę dla żeglarzy, aby ku czci Mimetyzm podawać whisky tamtejszym marynarzom. Była gospodynią znaną wszystkim żeglującym, gdyż miała najlepszą whisky i najsilniejszy rum, a na dodatek lubiła porządek.

— Nie widziałem go jeszcze wcale, ale przecież każdy słyszał o nim dosyć. Co więc z nim się stało? — Mimo że jest biały, ceni i lubi czerwonoskórych. Jest najsłynniejszym wywiadowcą. Jego kula nigdy nie chybia, a nieuzbrojoną pięścią powala każdego wroga. Dlatego nazywają go Old Shatterhand — Druzgocąca Ręka. Oszczędza krew i życie swoich wrogów; rani ich, aby unieszkodliwić, zabija tylko wtedy, kiedy w grę wchodzi jego własne życie. Farmerka lektury spokojnie oznajmia smaczne wierszyki.